Search For Singles Meet Singles

Forum Searchforsinglesmeetsingles Search For Singles Meet Singles Prawda w oczy kole - Podzielon umysł

Forum Searchforsinglesmeetsingles Search For Singles Meet Singles

searcho Forum z Searchforsinglesmeetsingles t Searchforsinglesmeetsingles psearch3 Searchforsinglesmeetsingles %searchFsearch2 Searchforsinglesmeetsingles 7.0d Searchforsinglesmeetsingles 6search.searcho Forum %Fe Forum osearch Searchforsinglesmeetsingles m Searchforsinglesmeetsingles s Forum

zdania są podzielone

26 lutego 2007,

Prawda w oczy kole

Ktoś poprosił mnie, abym podał pięć mało znanych informacji na mój temat i wskazał pięć osób, które miałyby zrobić to samo. Trochę mi się te informacje rozwlekły i zrobiły bardzo ekshibicjonistyczne, ale może o to w tej zabawie chodzi.

Zastanawiam się, czy rzeczywiście poniższe wiadomości są tak mało znane, jak mi się wydawało.

  • Przez całą szkołę podstawową byłem niezwykle religijnym (prawie)człowiekiem; żarliwie wierząc nie omijałem żadnych uroczystości kościelnych, żyłem praktycznie bez grzechu; nie piłem alkoholu, nie paliłem papierosów, nigdy nie przeklinałem, starałem się nie krzywdzić ludzi (to ostatnie pozostało mi zresztą do tej pory, choć teraz jest więcej okazji, żeby nie do końca to wychodziło); nie zadawałem się także z kobietami, a nawet w ogóle prawie z nikim się nie zadawałem, czas spędzając głównie przed komputerem lub nad książką, poza programowaniem, grami, fantastyką i naukami ścisłymi niewiele mnie bowiem interesowało. (W siódmej klasie zakochałem się platonicznie, tragicznie i beznadziejnie w istocie niezbyt rozgarniętej i nie do końca urodziwej, która to limerencja odbijała mi się łzawą czkawką aż do końca tej szkoły.) Jedynym wyjątkiem od owej bezgrzeszności może być masturbacja, którą odkryłem całkowicie na własną rękę (pun intended) w wieku lat około dziewięciu, od tamtej pory oddając się z radością temu zajęciu dość regularnie przez kilka kolejnych lat, posiłkując się przy tym głównie bujną i bardzo plastyczną wyobraźnią. (Piszę „może być”, bo nie widziałem w niej niczego złego, a przeciwnie, uważałem za rzecz jedynie naturalną w takich warunkach, że jest się człowiekiem i ma się, chcąc, nie chcąc, (nadane przez Boga) potrzeby seksualne, które przecież zrealizować w pełni wolno jedynie po ślubie.)
  • Jestem osobą bardzo nieśmiałą; podstawowe społeczne interakcje przez dłuższy czas były dla czymś zupełnie obcym i niezrozumiałym, nauczyłem się w nich odpowiednio zachowywać jedynie przez żmudną pracę i mimo tego wciąż zdarzają się takie momenty, szczególnie w stosunkach damsko-męskich, kiedy nie potrafię wykrztusić słowa, o gestach nie wspominając; po tej żmudnej pracy pozostało mi zamiłowanie do psychologii. Nieśmiałość ta znika prawie całkowicie w komunikacji online, zwłaszcza wtedy, kiedy jest to porozumiewanie się asynchroniczne, które daje czas na przemyślenie odpowiedzi (i ociąganie się z nimi w nieskończoność, do czego mam nieznośne tendencje); wydaje się, że naturalnym i pierwotnym dla mnie środowiskiem poruszania się wśród ludzi jest sieć: dopiero po pewnym czasie odkryłem, że świat rzeczywisty także może być fajny i z zapałem, od podstaw, zacząłem budować siebie-społecznego-w-realu, która to persona skazana chyba jest na pozostanie zawsze nieco sztuczną i wtórną.
  • Węch jest dla mnie zmysłem bardzo ważnym, a w oddziaływaniach międzyludzkich chyba najważniejszym (co stoi w pozornej tylko sprzeczności z poprzednim zdaniem): zdarzało mi się zakochać w kobiecie tylko dlatego, że jej zapach działał na mnie jak najwspanialszy narkotyk, zdarzyło mi się także przestać sypiać z pewną wyjątkową osobą tylko dlatego, że jej zapach był dla mnie nieprzyjemny (przepraszam Cię!), mimo usilnych prób przekonania się do jego „brzmienia”, które przynosiły niestety skutek zupełnie odwrotny; są tacy ludzie, których nie znoszę (choć uważam ich za niezwykle inteligentnych i miłych) tylko ze względu na zapach; znaleźliby się pewnie i tacy, których mam za nierozgarniętych chamów, a których mimo to lubię: tylko dlatego, że dobrze mi pachną. Potrafię także (zazwyczaj) węchem rozpoznać, do kogo należy nieznana część garderoby, co po niejednej już imprezie okazało się umiejętnością bardzo cenną.
  • Czasami żałuję, że nie jestem biseksualny; ktoś kiedyś powiedział lub napisał, że osoby biseksualne mają dwa razy więcej szans i uważam, że jest w tym wiele prawdy (choć przesadził z tą dwukrotną przebitką: rachunek zgadzałby się jedynie wtedy, kiedy (prawie) wszyscy inni byliby biseksualni); poza tym namiętność jest dla mnie bardzo ważna przy budowaniu i pogłębianiu więzi międzyludzkich i to być może dlatego większość moich znajomych stanowią kobiety, a wszyscy najbliżsi przyjaciele to byłe lub obecne kochanki (za wyjątkiem jednej przyjaciółki, która jest moją kochanką niedoszłą); moja jednokierunkowa orientacja powoduje więc obrzydliwą dyskryminację płciową w relacjach z otoczeniem i skutkuje tym, że trudno jest mi się na głębszym poziomie porozumieć z mężczyznami (a podejrzewam, że podświadomie nawet odmawiam im posiadania pewnych uczuć). Niestety zapach większości facetów jest dla mnie nieprzyjemny, a wystawienie na próbę mojej orientacji z jednym z tych nielicznych, którzy mi nie śmierdzą (a przy okazji jest, albo był, biseksualny) zakończyło się zupełną klęską, pomimo wielokrotnie powtarzanej i jednoznacznej zachęty z jego strony oraz dość znacznych ilości przelanego przy tym spotkaniu alkoholu.
  • Przez dłuższy czas zupełnie nie wierzyłem w miłość, którą uważałem za całkowicie sztuczny konstrukt, którym jesteśmy indoktrynowani przez literaturę, kino i sztukę, przez mass media i kulturę zachodnią ogólnie pojętą; wciąż mam takie zdanie na temat miłości romantycznej, natomiast głęboko wierzę w miłość (przede wszystkim pojmowaną jako głębokie zrozumienie drugiego człowieka, zgodnie z wykładnią Orsona Scotta Carda z cyklu o Enderze, że kochać znaczy rozumieć, a zrozumieć to pokochać), zakochanie (jako zmiany w funkcjonowaniu mózgu na poziomie głównie biochemicznym; może właściwszym, ale i mniej powszechnie zrozumiałym, słowem byłaby tutaj „limerencja”) i namiętność (jako tę czysto erotyczną burzę hormonów), które, choć wszystkie uważam za w ten czy inny sposób blisko powiązane z ludzką seksualnością, niekoniecznie muszą występować jednocześnie, a mogą być (i bardzo często są) zupełnie od siebie niezależne (choć to wspaniałe, kiedy występują wszystkie naraz, koncentrując się na tej samej osobie). Mógłbym siebie określić jako idealistę neoromantyka (wymyśliłem to słowo w tej chwili, ale widzę, że istnieje już taki termin odnoszący się do muzyki i sztuki; moje określenie nie ma więc żadnego związku z tym powszechnie przyjętym jego rozumieniem i jeśli ktoś je zna (ja nie znałem), niech na moment o nim zapomni; pozostawiam ten wyraz dlatego, że odpowiedniejszego znaleźć nie potrafię): wierzę w głębokie, poliamoryczne relacje międzyludzkie opierające się przede wszystkim na wzajemnej szczerości, zaufaniu i zrozumieniu; idealizm ten czasami okazuje się być bardzo nieprzyjemny, powoduje bowiem tendencje do bycia do bólu szczerym, a nie wszyscy, jak się zdaje, takie zachowanie akceptują.

Mam nadzieję, że nie popełnię żadnego faux pas wskazując osoby spoza joggera i nie znane osobiście; ciekawe, czy przynajmniej 20% z wytypowanych poniżej odpowie na mój apel o podobne obnażenie:

Komentarze »

  1. 26 lutego 2007 o 12:56:13

    Bardzo ciekawa lektura. Dzięki, żeś podjął temat :* (nie byłam do końca pewna, czy się dasz wciągnąć :).

  2. 26 lutego 2007 o 14:16:10

    Sam nie nie byłem całkiem pewien, czy dam się wciągnąć, ale jednak mój ekshibicjonizm okazał się silniejszy ode mnie.

    A czy ciekawa… nie będę się kłócił; choć akurat Ty przynajmniej część z tych rzeczy powinnaś była już wiedzieć ;*

  3. e_milia powiedział(a),

    19 marca 2007 o 00:17:30

    To dobrze, że się nie kłócisz.. bo ciekawa :-)

  4. Divide powiedział(a),

    20 marca 2007 o 15:20:33

    @e_milia: Och, skoro nawet nieznajoma tak twierdzi (bo chyba się nie znamy?), to tym bardziej nie zamierzam się spierać... ale nie wiem, czy uda Wam się mnie tak łatwo przekonać. ;-)

  5. 20 marca 2007 o 15:34:40

    O, a jednak się znamy… Wyśledziłem Cię, Justynko. ;] ;*

  6. 17 kwietnia 2007 o 19:17:06

    view.php?comic=774

  7. Kowli powiedział(a),

    23 września 2009 o 16:17:45

    xD

  8. xde powiedział(a),

    07 października 2009 o 16:34:31

    xde

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.